PONIEDZIAŁEK, 16 LIPCA 2018

Czarownice z Eastwick - kulisy spektaklu GALERIA

Zdjęcia: Agencja FotoIP

Czy wiecie, gdzie warszawska elegantka lubiąca styl vintage może uplisować spódnicę, albo u której modystki zamówić retro kapelusz? A może gdzie kupić szpilki w rozmiarze 45? No i jeszcze czym najlepiej czyścić skórzaną kurtkę z cyrkoniami? To wszystko wiedzą producenci spektaklu „Czarownice z Eastwick” w reżyserii Jacka Mikołajczyka. Polska prapremiera musicalu miała miejsce 3 marca 2018 w stołecznym Teatrze Syrena.

 

Ożywienie na scenie Teatru Syrena  amerykańskiego miasteczka Eastwick to wiele godzin pracy rękawiczników, perukarzy, krawców, tapicerów, stolarzy, modystów, modelarzy, szewców, farbiarzy. W produkcję spektaklu zaangażowano ponad sto osób. Niektóre rekwizyty i elementy scenografii zaprojektowanej przez Grzegorza Policińskiego wykonywane były na zamówienie, inne zamawiane przez Internet. Największym wyzwaniem dla kierowniczki produkcji, Moniki Waleckiej, okazał się krótki, niespełna trzymiesięczny okres produkcji. Niekiedy elementy scenografii docierały w ostatniej chwili, jak robione na zamówienie wielkie łoże, które znalazło się w Syrenie tuż przed próbą generalną.

 

Na potrzeby „Czarownic z Eastwick” Ilona Binarsch przygotowała ponad pięćdziesiąt projektów kostiumów. Jednak dla podwójnej obsady musicalu trzeba było uszyć aż 150 kostiumów.

Są i stroje do tenisa stylizowane na lata 60. i „ugrzecznione” garsonki pań domu z amerykańskiej prowincji, toczki à la Jackie Kennedy, szalone stylizacje służącego Darryla van Horne, Fidela. Nie ułatwiało zadania to, że wszystkie kostiumy i projekty scenografii musiały zostać zaakceptowane przez brytyjskiego licencjodawcę przedstawienia.

 

Po kilkunastu latach otwarto orkiestron Syreny, gdzie w każdy wieczór z „Czarownicami z Eastwick” gra zespół muzyczny przygotowany i dyrygowany przez Tomasza Filipczaka. Instrumentarium nietypowe, co pozwala przy dość ograniczonej liczbie 11 muzyków uzyskać pełniejsze i zróżnicowane brzmienie. Jest perkusja, dwa saksofony, instrumenty klawiszowe, trąbka, puzon, skrzypce, gitara, gitara basowa i wiolonczela. Casting do „Czarownic z Eastwick” trwał trzy dni, od rana do wieczora.

 

 

Ustawienie scenografii zajmuje 9 montażystom każdorazowo około 6 godzin. Codziennie po spektaklu do pralni trafiają koszule wykonawców, przed spektaklem cztery garderobiane w ekspresowym tempie prasują i przygotowują kostiumy, dwoi i się troi czwórka charakteryzatorów. Czasem potrzebny jest ślusarz, co wieczór kaskaderzy czuwają nad tym, by lot czarownic zawsze miał szczęśliwy finał. Jest też pięciu akustyków, czterech oświetleniowców, są wreszcie strażacy, bileterzy i panie sprzątające, a zapracowana kierowniczka produkcji głowi się, jak w kameralnym Teatrze Syrena przechowywać między spektaklami zajmującą wiele miejsca scenografię i kostiumy „Czarownic z Eastwick”.

 

Od 10 kwietnia rusza kolejny sezon spektaklu na scenie warszawskiego Teatru Syrena.

 

Magdalena Placek-Boryń w trakcie castingu, fot. P. Rybałtowski
Magdalena Placek-Boryń w trakcie castingu, fot. P. Rybałtowski
Jacek Mikołajczyk (reżyser) i Tomasz Steciuk (II reżyser)
Jacek Mikołajczyk (reżyser) i Tomasz Steciuk (II reżyser)
Przygotowania do próby na scenie, fot. P. Rybałtowski
Przygotowania do próby na scenie, fot. P. Rybałtowski
Teatralny orkiestron, dyryguje Tomasz Filipczak
Teatralny orkiestron, dyryguje Tomasz Filipczak
Próba do musicalu Czarownice z Eastwick, fot. P. Rybałtowski
Próba do musicalu Czarownice z Eastwick, fot. P. Rybałtowski
Fot. B. Warzecha
Fot. B. Warzecha


KEYWORDS
plotki gwiazdy zdjęcia

KOMENTARZE




WYŚLIJ

szukaj

GO!

Newsletter

GO!
-->